Postacie wampirów, jak i cała ich rasa u Ward są jedyne w swoim rodzaju. Mogę to potwierdzić po przeczytaniu już pewnej ilości książek z tego gatunku. Bractwo Czarnego Sztyletu jest jedyne w swoim rodzaju. Fabuła jest dość typowa, piękna kobieta oraz potężny wampir, muszą pokonać przeciwności losu na które nie są przygotowani. Naszym bohaterom towarzyszą również Bracia i śmiertelni wrogowie – Zakon Martwych Dusz. Mimo iż książka klasyfikowana jest jako paranormal romans, odnalazłam w niej sporo grozy i klaustrofobicznego nastroju, niemalże czuć zapach typowego amerykańskiego miasteczka. Brudnych, bocznych uliczek pełnych kontenerów na śmieci. Przepychu nowobogackich wieżowców i amerykańskiego blichtru. Ward bardzo obrazowo i bezkompromisowo potrafi pokazać rzeczywistość Amerykańskiej kultury, amerykańskie wyemancypowane i grzeszne społeczeństwo. Bulgoczący tygiel narodowości, nowobogactwa i wyzwolenia.
Mężczyźni są silni, przystojni i śmiertelnie niebezpieczni, kobiety natomiast piękne i wymagające ochrony. Na szczęście okazuje się, że kobiety w serii BDB również są silne, niezależne i potrafią walczyć o swoje. tym nie mniej autorka koncentruje się raczej na postaciach męskich. Główny bohater jest świetnie wykreowaną postacią, wielowymiarową, rozdartą wewnętrznie i targaną emocjami. Co do jego wyglądu, to siedzący głębiej w tej serii wiedzą że inspiracją do stworzenia Wratha był Peter Steele. Jednym z bardziej intrygujących bohaterów jest główny antagonista, Pan X, niestety jego rola została potraktowana po macoszemu i zepchnięta na drugi plan. Mimo tego dużym atutem tej książki są przekonujący bohaterowie, są autentyczni i ciekawi. Postacie opisane są w sposób wiarygodny i przekonujący, bardzo chcemy poznać ich historie i dalsze losy.
Największym minusem tej książki jest brak porywającej fabuły, albo powiem inaczej, fabuła zapowiada się ciekawie, jednak nie zostaje wykorzystany jej potencjał i akcja przegrywa z kretesem z wątkiem romansowym. Nie spotkamy się tutaj z przenikliwą i wciągającą intrygą, nie doświadczymy zaskakujących zwrotów akcji. Jest natomiast dużo seksu i emocji kochanków, dlatego moim odczuciu sporo ucierpiała na tym sama, dość ciekawie zapowiadająca się intryga. Jako czytelnicy przeskakujemy pomiędzy kolejnymi zbliżeniami i seksualną fascynacją, dramatami zazdrosnych kochanków, nie zwracając uwagi na rozwijającą się powoli wojnę między wampirami, a Zakonem Martwych Dusz.
Podsumowując, Mrocznego Kochanka przeczytałam szybko i świetnie się bawiłam przy przewracaniu kartek. Całkiem możliwe że moje niewielkie rozczarowanie wynika z faktu, że jednak miałam nadzieję na bardziej skomplikowaną intrygę. Seria Bractwo Czarnego Sztyletu może bardzo przypaść do gustu, o ile pogodzimy się z myślą, że fabuła będzie kuleć, na koszt romansu i wybujałej erotyki. W wielką chęcią i nadzieją sięgnęłam również po kolejny tom serii. Z czego bardzo się cieszę, bo dałam szansę kolejnym częściom które są lepsze, a Pani Ward nabiera wiatru w skrzydła.
Co mi się nie podobało:
Co mi się podobało:
Dla kogo? Serii Bractwa Czarnego Sztyletu nie powinno się tak naprawdę oceniać po 1 tomie. Ja niemalże zrezygnowałam z dalszego czytania po tej części z tej serii i do teraz cieszę się że jednak sięgnęłam po kolejne tomy. Seria Ward jest bardzo specyficzna, niektórym nie pasuje, ale Ci którzy pokochają Calwell i jego mieszkańców, zostają wierni tej serii do ostatniej kartki.
Spicy: 


Moja ocena: 8/10
Uwagi:
Pierwszym wydaniem tej serii zajmowało się Wydawnictwo Videograf II, Mroczny Kochanek w pierwszej odsłonie w Polsce ukazał się 17 maja 2010.
5 czerwca 2025 dzięki platformie Passionflix będziemy mogli oglądnąć ekranizację pierwszego tomu tej serii.
Nasza strona używa plików cookie. Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności i Regulaminem Strony.